poniedziałek, 30 lipca 2018
Awaria samochodu na trasie S3
Kolejne zlecenie, kolejna przygoda. Jest godzina 22:00 dostałem zlecenie do Dziwnówka, potrzeby samochód z bardzo dużym bagażnikiem, podjeżdżam pod wskazany adres i to co widzę przerasta moje wyobrażenie o dużej ilości bagażu. Rodzina 4 osobowa, dwoje dorosłych oraz dwoje dzieci, a obok wózek, fotelik samochodowy z isofix, parawan, parasolka plażowa, dwie walizki cztery duże torby, pięć małych, zgrzewka wody itp. Na szczęcie udało się to wszystko spakować, do mojego SUV-a, klient w trakcie pakowania powiedział, że podjechał wcześniej Ford Focus kombi to kierowca nawet nie próbował tego wszystkiego pakować.
Po spakowaniu bagaży i umieszczeniu fotelika w samochodzie ruszyliśmy w drogę. W trakcie rozmowy okazało się, że klienci jadą z Jarocina i przed Szczecinem samochód odmówił im posłuszeństwa na S3, wezwali lawetę, która zabrała ich do warsztatu. Awaria okazała się na tyle poważna, że dalszą drogę musieli kontynuować taksówką. Okazało się też, że jedna z córek jest upośledzona umysłowo. Ojciec dziecka opowiedział mi historię narodzin małej Zuzi.
- Byłem bardzo zżyty z moją babcią, która praktycznie mnie wychowywała - rozpoczął opowieść tata Zuzi - dwa dni po jej śmierci zadzwoniła do mnie żona ze szpitala, że urodziła się córka tylko w bardzo kiepskiej kondycji.
- Szybko przyjedź bo nie wiadomo czy przeżyje- powiedział mi wtedy żona.
Zanim pojechałem do szpitala zajechałem na cmentarz mojej babci, stanąłem nad grobem prosząc babcię, żeby się zaopiekowała Zusią jeśli ją spotka w niebie. Gdy dotarłem do szpitala Zuzia żyła, bardzo się ucieszyłem z tego powodu, dla mnie, dla żony i lekarzy to był istny cud.
Wzruszająca historia, która uświadomiła mi, że cuda się zdarzają tylko trzeba mocno w nie wierzyć.
Podróż minęła bardzo szybko, gdy dotarliśmy na miejsce pasażerowie bardzo się ucieszyli, podziękowali zamykając drzwi od swojego apartamentu nad morzem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz